Zło Leon ....... Czarną grzywą
Stare lwice wyczuł nie potrwa długo, aby ponownie spotkała jedną z U. Najświętszego Gran Sabana. Oni już żył, a czasem nawet ich matki ostrzegł, że "tak się stało". Jak Queens świata zwierząt, żyjących szczęśliwy i spokojny, widząc ich szczenięta rosną bogate mleko karmienie piersią. Jedzenie było obfite, świeże mięso dla tych rozległych dolin i w pobliżu obecność wielkiego króla Simby, dał im bezpieczeństwo przed atakami z innych zwierząt. Jeśli ogromny i szczupła figura, wypędzono żadnych obaw, że mogą się pojawić, nawet z innych bezdomnych lwy, ale lat kręciły go do leniwego starego króla, zachowując ... tak! pewne przywileje rangi, takie jak odmowa polować i to tylko im, ale także prawo do bycia pierwszym jeść do syta za pozostawienie jej pokojówek szczątki miłośników. Jednak wszyscy wiedzieli, że wkrótce przyjdzie dzień do nowego młodego lwa, starają się go zdetronizować i stać się właścicielem całego stada. Wielu próbowało wcześniej, ale nikt nie był w stanie pokonać teraz stary król Simba. Gorzej, że przyjdzie dzień, okrutna śmierć młodych szczeniąt byłyby nieuniknione.Nowy król nie zgodzi szczenięta, które nie zostały przez niego ojcem, a także o śmierci tych dzieci, ich matki szybko ponownie wejść na ciepło i mieć własne stado. Tak stara lwica Mara mieszkał oszalały myślenie w czasie gdy była świadoma, że jej trzy szczeniaki będzie ostatni, że urodziła ich wieku i nic nie można zrobić dla nowego króla, a nie morderstwo. A że strach rósł jak dni temu zauważył, że ogromny i dziwnie młody lew czarny Grzywa, krążył w pobliżu stada obserwując zwyczaje starego króla Simby którzy nie byli więcej niż obżarstwa i spanie wielkie drzemki; ich wiek ... niewiele więcej mógł zrobić. Mara inne matki ukryta obecność nowego lwa aby nie straszyć.
Jego dzieci i inne szczenięta z opakowania, grając wszystkie szczęśliwe dni w tym pięknym doliny, wypełnione nie więcej niepokoju niż mleko matki, snu i zagrać jeszcze raz. Mara nie mógł ukryć jego ból i niepokój, co inne matki zaczęli dostrzegać, że coś dziwnego się dzieje i powiedział, wśród nich.
- Bo on wie, że nigdy nie będzie w ciąży i jest już za stary, aby dbać o swoich szczeniąt ....
Tego popołudnia, Mara postanowiła ukryć swoje młode z opakowania, ponieważ każdą chwilą, zapowiedź terroru zakrył ciało, jakby to noc była ostatni raz poczuć ich młode dupy na jej brzuchu, gdy patrzyła . Przypomniał sobie starą opuszczoną jaskini i udał się do niej, a następnie małe i nie opiekowała. Następnego dnia rano, pokryte wejścia kamienia nie wyjść i peed mógł na nich zostawić własny zapach i to lwica chroni małe. Ale gdy zbliżył się do stada, zdał sobie sprawę, że coś strasznego się stało, aby zobaczyć młody lew czarną grzywą, rzucając ogromne ryki dochodzące poza Sabana. Inne lwice, nie boi uwierzyć w to co widzieli i kiedy zobaczył Mara zadrżał z przerażenia. U stóp młodego lwa była odcięta głowa starego lwa Simby.
Melena czarny nie daje mu prawa do obrony i wykorzystując swoją długą KPRU, zawsze się od grupy i obok poświęcone drzewo, skoczył na niego, zatapiając swoje wielkie, ostre zęby w jego gardle i dwa wstrząsy, oddzielonej głowy Twoje ciało. ubogich koniec starego lwa ... ale Savannah ustawy został spełniony ponownie. Z tych ryków, głosi wszystkich wiatrów i wszystkich adresów od tego momentu był nowy Król Savannah, które powinny przestrzegać całe stado. Ale co z tego prawa, to również oznaczało początek śmierci wszystkich szczeniąt w nowy król, który nie pozwoli istnienie w stadzie szczeniaka nie być spłodzony przez niego i kiedy Melena Black, poczuł na całym świecie zwierząt Słyszał roku rzucił wszystkich szczeniąt decapitándoles jedno uderzenie. Najtrudniej było zobaczyć jego uśmiech, kiedy tylko zło życie każdego z nich. To było ułożone obok głowy Simby ścięty każdą głową, jakby wiedział, gdzie szczenięta były Mara, po zakończeniu jego okrucieństwo .... pobiegł do jaskini i szybko dotrzeć między zębami przewożących głowy szczenięta Mara. To obok starego lwica chroni swoje młode i przyjął prawo Sabana. Wkrótce nowe szczenięta, dzieci czarnym mane, a oni się urodzić, rośnie duma lwów. Zło Czarny Manes, wiedziałem, że kiedyś zabił wszystkie szczenięta, piersi powrót poczuć swój cykl płodności i zaakceptować, ale dla starego Mara, było już za późno i że ogromne bóle, został opracowany w jej wnętrzu, ogromnej nienawiści , które spełniają swoją wielką karę .. Ona nigdy nie będzie czuć jego cykl ciepła, ale nie pozwoli to okrutne i morderca lew spełnić swoje pragnienie, aby utworzyć nową rodzinę .. To, zbierać sympatię i szacunek dla kobiety, zaczął polować im wielkich zapór wodnych, aby zrozumieć, że choć nigdy nie brakuje na jedzenie. Minęło kilka dni, w których Mara nie jadł tego popołudnia, ale zauważył, że wielki kawałek, który złapał się nowa matka nuit stara matka, a to oznaczało, że ich potomstwo bez ochrony i jedzenia jego matka wkrótce umrze. Jej instynkt macierzyński zmusił ją do ich szukać i chronić je z opakowania i wkrótce zauważył trzy porzucone PUP nuit bandery. Rozpoczęła się na nich patrzył, jak opakowanie spodziewałem się najgorszego, ale Mara, bardzo delikatnie, przypięte je w dół ich gardła i przyniósł do jaskini, gdzie oni podnieśli młode.Wkrótce zauważył, zapach mleka i ruszył patrząc skąd pochodzą natomiast Mara pomógł im dupy. I tak przez kilka godzin pozostało do brzucha po brzegi mleka, zasnął na brzuchu Mara lub co wierzyli, jego nowa mama. To przypomniało mu o starej lwicy i jej szczeniaki były takie same jak te, bezradny i jego Nuit pamięci towarzyszy mu przez całą noc. Przysiągł, że będzie wyglądać tak, jakby były jego własne dzieci i chronić je ze swojego życia na niebezpieczeństwo. Rano, szedł powoli z jaskini, jak trzy anioły spali i blokują wejście z ogromnym podczas oddawania moczu w tym samym, aby ich znaku i że jaskinia była własnością lwica, a następnie prowadził swoje stado do nikt, nawet król Melena Czarny odkrył jego tajemnicę.
Podczas dnia zapchane jedzenie tak, że Twoje piersi wypełni się świeżego mleka karmić swoich nowych synów i zmierzchu, ukradkiem i po cichu opuścił stado i poszedł do swojej jaskini, gdzie głodny Miał nadzieję, że trzy nuit, że się do niej, szalony szczęśliwy, że były, aby zobaczyć swoją nową matkę, która przyniosła im ogromne ilości mleka karmić je godzinami, dopóki nie poddał marzenie.
Dni matek stada zaczęły czuć się w ich ciałach nowy cykl krycia zaczęła i szybko zorientował się Mara.Weteran matki miał również zauważyłem dziwne zachowanie w Mara ale myślałem, że będzie owocem rygorem utraty jej trzy młode
- Jasne ... jest tak stare, że już nigdy nie mieć nowe dzieci ...! Skomentowane
- ... Ale ona nic nie powiedziała, tylko zamiast nowej gorliwości, czułam straszną nienawiść do czarnych Manes przed kolejną ciążą i lwic, jedna myśl dostał trudniejsze zdanie ...
- "Nigdy nie pozwól, że zły król miał jedno dziecko ....
- Minęło kilka dni, w których małe nuit, odzyskane i silne, bawiące się, nie wiedząc, że los przyniesie nową niespodziankę, bo "dzień przyszedł ..." "". O świcie, Mara opuścił jaskinię i niech towarzyszy jej nowe dzieci. To był pierwszy raz, że wyjechał za granicę
- - Gdzie jesteśmy ... Mamo ... - zapytał
- To będzie miła niespodzianka, ale nie hałasować, więc nie odkryć nas.
- pospiesz w całkowitej ciszy, po matce, który zmierzał duże stado Nuit. Te, gdy obserwuje się obecność lwa, któremu towarzyszy trzech szczeniąt nuit .... Nie mogli uwierzyć własnym oczom! ... Co to oznacza? Nieufny tworzą okrągły wypalania obrony jako miernik Mara odeszła .... Les powiedział.
- "Cześć ... jestem Mara, szef dumy lwic Sabana Dolinie
- - To nasza mama ...! zawołał jeden z Nuit cubs
- - Mały kopalni ... Nie jestem twoją mamą. Czuję się tak, jakby moje małe szczeniaki ... są rodziną i chociaż spędziliśmy niezapomniane dni ... musi incorporaros rzuty i pewnego dnia jego rodzina będą stanowić
- Nie mogłem uwierzyć, Nuit, co słyszał i widział
- - Kto jest matką tego stada ...?
- To ja ... - odpowiedział stary nuit
- acogerás do-Obiecaj mi ... moje dzieci w rodzinie i że będzie chronić ...
- Nie martw się-dobre Mara lwica. Pozostają pod moją opieką i wszyscy inni członkowie ich przestrzegania ...
- - Ale chcemy żyć z tobą .. Mamo ... - powtórzono trzy na raz ...
- "Jesteśmy bardzo zadowoleni, ale musisz przestrzegać własne przeznaczenie ... i spełnię obietnicę.Twoja nowa rodzina zadeklarować
- I zaraz, dobra lwica leżał na podłodze albo niech ich dzieci ostatnio pielęgnować piersi będzie, co spowodowało wszystkie wielkie utopiony we wspólnym okrzyku, aby zobaczyć tę scenę, lub wyobrażalne marzenia. Mara zawołał również poczuła, że to ostatni raz, naprawdę czuje matka. Gdy mieli do syta, pieścił i całował i spokojnie spakować nie opuścił wcześniej, wszystkie matki nuit, będzie kłaniać prosto na podłodze, dając Mara największy szacunek zwierzę daje do drugiego i którego pamięć będzie transmitowany z pokolenia na pokolenie.
- Nie oglądając się, Mara odszedł z opakowania, a jej młode otoczone jego nowej rodziny zobaczył ją, zasmucony z dala. Pewnego dnia zrozumiesz, że w krótkim okresie ich życia, dzieci były także wspaniałe Leone.
- przygnębiony i zmęczony, przyszedł do jego stada o zmierzchu
- - Skąd pochodzisz Mara ...? Poprosił nowego króla
- Od - bury słodki sen ...
- - A to oznacza ...?
- - Jesteś za młoda, żeby zrozumieć ...
- Ba-nonsens ... stara lwica. Jutro, każdy z was ... będzie ... nowe matki i stada ... wkrótce nowe szczeniaki ... moje dzieci! ... Ale teraz rozkazuję ci marchéis polowanie i przynieść mi duży tłuszczu nuit do paszy dobrze .... Poneros up już ....
- Mara i inne lwice posłuchał od złego króla czarną grzywą i kiedy stracił wzrok, Mara powiedział im, co się stało z młoda Nuit
- - To prawdziwe szaleństwo ... Co on powiedział nam .... - Już zapomniałem, jak się wam mordercy, który zabił złego Simba i dzieci ....?
- - ... Ale to jest prawo naszej rasy i zawsze będzie ...?
- Cóż, ktoś powinien zmienić to prawo ... i że będzie mnie .... Nie należy zapominać, że choć stary, nadal jestem waszą Królową
- - Mara ... twoje słowa myśli ...?
- Nie, powiem wam, jeśli kiedykolwiek mnie zdradzić, ale zawsze pamiętam wszystko, co powiedziałem o Nuit, a teraz powiem wam mój ostatni ... 'bo .... urodzą się jutro ... nowy dzień ... dla was wszystkich ...
- - nadal trzeba polować na nuit
- - Dziś nie polować ...! Mara powiemy nie znaleźć swoją paczkę i jak zły na nas ... chcę iść spać wcześnie.
- Kiedy dotarli do boku czarny Manes, zauważył, że nie przyniósł zdobycz
- - A gdzie jest moje jedzenie ...?
- -Rey, wysłałeś nam przynieść nuit i widzieliśmy jego plecak i jak nic nie powiedziałeś innego zwierzęcia ... masz przestrzegane.
- Czuł się Manes Negras który zaczął go słuchać, a nie było czasu na kłótnie z nimi, ponieważ dobrze, następnego dnia .... byłoby bardziej kochający
- - Dobra ... teraz ... reszta ... jutro, kiedy słońce wychodzi ponownie ... to będzie wspaniały dzień
- myśl echem w głowach Mara ...
- - Widzisz ... jutro ... nie narodziny nowego słońca ...! .
- I całe stado, szybko zasnął .... No cóż ... wszystko, ale Mara patrzył, jak zły król, przeniósł się do snu pod święte drzewo.
- Kiedy słońce zaczęło świecić w Savannah, że lwice były budzi się, ale szybko zorientował się, o tragedii, co zaszło u stóp świętego drzewa i Szybkie poszedł tam i tam ... obok tego starego drzewa leżały ciała Mara i że z Manes Negras. Była jeszcze z zębami pochowanych w gardle lwa, z których tylko niewielka wątek mięsa, nie oddzielenia go od jego ciała. Ale to jeszcze pazurami żyły śmiertelny cios dał mu w gardle do dobrego Mara. Ich dwa ciała zostały zalane w morzu krwi i zorientował się, co się stało, że tragiczna noc i teraz zrozumiał, co oznaczało, że słowa Mara "jutro trzeba będzie nowy dzień ...".
- ciało grzywy za zakopane w dnie doliny Czarnego, ale Mara ciała został przewieziony oni szacunkiem do dna jaskini, gdzie ona podniosła szczeniaki i ich nowe dzieci. Nie spocznie na wieki w pokoju i to miejsce będzie nowy Sacred róg dla wszystkich zwierząt z Savanna
- I tak zrobiłem. Mówią, że kilka dni później przyszedł młody blond lwa, który akceptowany jako nowego króla wielkiego stada i późniejszych terminach, sprawiło, że nowe szczeniaki i chętnie większe opakowanie, z pokolenia na pokolenie, ale powiedziano mi, że historia i wszystkie lwy nie spać bez jego aspektach przed jaskini ... gdzie teraz spoczywa w pokoju ... Mara, ale z zaciekawieniem, lwy, zaobserwowano również, że gdy idąc przez stado Nuit, wszystko leży upadli przed drzwi Jaskinia święte, że ... jako symbol honoru i szacunku, że dzielna kobieta lew nazywa .... Mara.
El Malvado León……. MELENA NEGRA
Las viejas leonas presentían que no tardaría mucho en volver a cumplirse una de las Sagradas Leyes de la Gran Sabana. Ya lo habían vivido otras veces y hasta sus madres se lo habían advertido que “así sucedería”. Como Reinas del mundo animal, vivían felices y tranquilas, viendo crecer a sus cachorros alimentándose de abundante leche materna. La comida de carne fresca abundaba por aquellos inmensos valles y la presencia cercana del Gran Rey Simba, les daba seguridad ante el ataque de otros fieras. Si enorme y esbelta figura, ahuyentaba cualquier temor que pudiera presentarse, incluso de otros vagabundos leones pero los años le iban convirtiendo en un viejo y holgazán Rey, manteniendo ¡¡¡ eso sí…!!! determinados privilegios de su rango, como negarse a cazar y que solo lo hicieran ellas pero, también el derecho de ser el primero en comer hasta saciarse para dejar los restos para sus amantes criadas. Sin embargo, todas sabían que pronto llegaría el día que un joven y nuevo León, intentaría destronarlo y hacerse el dueño de toda la manada. Muchos, antes lo habían intentado pero nadie había sido capaz de vencer al ahora anciano Rey Simba. Lo peor era que llegado ese día, la cruel muerte de los jóvenes cachorros sería inevitable. El nuevo Rey no consentiría cachorros que no fueran engendrados por él y además con la muerte de esos pequeños, pronto sus madres entrarían de nuevo en celo y tendría su propia manada. Por eso, la vieja leona Mara, vivía angustiada pensando en ese momento pues era consciente que sus tres cachorros serían los últimos que habría parido con su edad y nada podría hacer para que un nuevo Rey, no los asesinara. Y ese temor creció cuando días atrás, observó que un enorme y joven león de extraña melena negra, merodeaba cerca de la manada, observando las costumbres del viejo Rey Simba que no eran otras más que atiborrarse de comida y dormir grandes siestas; a su edad… poco más podía hacer. Mara ocultó a las demás madres la presencia de aquel nuevo león para no asustarlas.
Sus hijos y demás cachorros de la manada, jugaban todo el día felices en aquel bello valle, sin más preocupación que llenarse de leche materna, dormir y volver a jugar. Mara no podía disimular su angustia y preocupación, cosa que las demás madres comenzaron a notar que algo extraña le pasaba y comentaban entre ellas.
-¡¡¡ Será porque sabe que jamás quedará embarazada y ahora ya es demasiado anciana para cuidar sus propios cachorros….
Aquella tarde, Mara decidió ocultar a sus cachorros fuera de la manada, porque cada momento que pasaba, un presagio de terror cubría su cuerpo, como si aquella noche fuera la última vez que sentiría a sus cachorros mamar sobre su barriga, mientras ella los observaba. Recordó una vieja cueva abandonada y se dirigió a ella, seguida de los pequeños y allí los amamantó. A la mañana siguiente, cubrió con piedras la entrada para que no salieran y orinó todo lo que pudo en ellas, para dejar su propio olor a leona y esto protegiera a los pequeños. Sin embargo a medida que se acercaba a la manada, comprendió que algo terrible había sucedido al ver al joven león de Melena Negra, lanzando enormes rugidos que llegaban más allá de la Sabana. Las demás leonas, asustadas no daban crédito a lo que veían y cuando lo vio Mara, se estremeció de terror. A los pies del joven león estaba la cabeza decapitada del viejo león Simba.
Melena Negra no le dio el derecho de defenderse y aprovechando su larga siesta, siempre alejado de la manada y al lado del Árbol Sagrado, se lanzó sobre él, hundiendo sus enormes y afilados dientes en su garganta y con dos sacudidas, separó la cabeza de su cuerpo.¡¡¡ Pobre final del viejo León … pero la Ley de la Sabana se había cumplido de nuevo. Con aquellos rugidos, proclama a todos los vientos y en todas las direcciones que él era desde ese momento el nuevo Rey de la Sabana al cual debería obedecer toda la manada. Pero la toma de ese derecho, también significaba el principio de la muerte de todos los cachorros porque un nuevo Rey jamás permitiría la existencia en la manada de un cachorro que no fuese engendrado por él y cuando Melena Negra, sintió que todo el mundo animal se había enterado, se abalanzó sobre todos los cachorros, decapitándoles de un solo golpe. Lo más dura era ver su maléfica sonrisa cuando acababa con la vida de cada uno. Fue apilando al lado de la cabeza de Simba a cada cabeza que decapitaba y como si conociera el lugar donde estaban los cachorros de Mara, una vez acabada su crueldad…. corrió hacía la cueva y no tardó en llegar transportando entre sus dientes las cabezas de los cachorros de Mara. Nada pudo hacer la anciana leona por proteger a sus cachorros y aceptó la Ley de la Sabana. Pronto, nuevos cachorros, hijos de Melena Negra, nacerían y con ellos, crecería la manada de leones. El malvado Melenas Negra, sabía que una vez muertos todos los cachorros, las mamas volverían a sentir su ciclo de fertilidad y lo aceptaría, pero para la anciana Mara, era demasiado tarde y aquel inmenso dolor, fue desarrollando en su interior, un inmenso odio que la llevaría a cumplir su gran castigo.. Ella ya nunca sentiría su ciclo de celo, pero no permitiría que aquel cruel y asesino león, cumpliera su deseo que crear una nueva familia.. Este, para ganarse la simpatía y el respeto de las hembras, se dedicó a cazarles grandes presas para que comprendieran que estando él, nunca les faltaría comida. Pasaron unos días en los cuales Mara no había probado bocado pero aquella tarde observó que la enorme pieza que había cazado era una anciana madre nuit recién parida y eso significaba que sus crías sin la protección y comida de su madre, no tardarían en morir. Su instinto maternal la obligó a buscarlos y protegerlos y entre la manada, pronto divisó a tres crías de nuit abandonadas y desfallecidas. Se lanzó sobre ellas mientras la manada la contemplaba esperando lo peor, pero Mara, con mucha delicadeza, las sujetó por sus gargantas y las llevó al interior de la cueva donde había criado a sus cachorros. Estos pronto notaron el olor a leche y se lanzaron buscando de donde venían mientras Mara les ayudaba a mamar. Y así permanecieron varias horas hasta que con la tripa a rebosar de leche, se quedaron dormidos sobre la barriga de Mara o lo que ellos creían, su nueva mamá. Esto le hizo recordar a la vieja leona como sus cachorros hacían lo mismo que aquellos indefensos nuit y su recuerdo le acompañó toda la noche. Juró que los cuidaría como si fueran sus propios hijos y los protegería con su vida ante cualquier peligro. Por la mañana, salió despacio de la cueva mientras los tres angelitos dormían y bloqueo la puerta de entrada con enormes mientras, orinando en las misma para dejar su huella y que aquella cueva era propiedad de una leona y luego se dirigió a su manada para que nadie, ni el mismo rey Melena Negra descubriera su secreto.
Durante el día se atiborró de comida para que sus pechos se llenaran de fresca leche para alimentar a sus nuevos hijos y al atardecer, sigilosa y en silencio abandonó la manada y se dirigió a su cueva donde hambrientos le esperaban los tres nuit que al verla, se pudieron locos de contentos al ver a su nueva madre, la cual les traía enormes cantidades de leche que ellos mamaron durante largas horas hasta quedar rendidos del sueño.
Los días siguientes las madres de la manada comenzaron a sentir en sus cuerpos que el nuevo ciclo de apareamiento había comenzado y Mara pronto se dio cuenta. También las veteranas madres habían notado un extraño comportamiento en Mara pero pensaron que sería fruto aún del dolor de perder a sus tres cachorros
- ¡¡¡ Claro… es tan anciana que nunca volverá a tener nuevos hijos …!!! Comentaban
- Pero ella… nada decía, solo en vez de un nuevo celo, sentía un terrible odio hacía Melenas Negras y ante el próximo embarazo de las leonas, solo un pensamiento corría con más fuerza por su mente …
- -Jamás permitiría que aquel malvado Rey tuviera un solo hijo….
- Pasaron unos días en los cuales los pequeños nuit, se recuperaron y fuertes, jugaban sin saber que el destino les traería una nueva sorpresa porque “el día había llegado…”””. Al amanecer, Mara salió de la cueva y dejó que sus nuevos hijos la acompañaran. Era la primera vez que salían al exterior
- -¿ A dónde vamos … mamá…?- le preguntaron
- -Será una bella sorpresa, pero no hacer ruido para que nadie nos descubra.
- Apresurados y en total silencio, siguieron a su madre que se dirigía hacía una gran manada de nuit. Estos, cuando observaron la presencia de la leona, acompañada de tres crías de nuit…. ¡¡¡ no podían dar crédito a lo que veían…!!! ¿ qué significaba aquello? Desconfiados formaron un pelotón circular de defensa y cuando Mara se acercó a un metro de distancia…. Les dijo.
- -Hola… soy Mara, jefa de la manada de leonas del Valle de la Sabana
- -¡¡¡ Es nuestra mamá…!!! exclamó uno de los cachorros de nuit
- - Pequeños míos… yo no soy vuestra mamá. aunque os siento como mis pequeños cachorros…, ellos son vuestra familia y aunque hemos pasado unos inolvidables días… debéis incorporaros a su manda y algún día formareis vuestra familia
- Los nuit no daban crédito a lo que escuchaban y veía
- -¿Quien es la madre de esta manada…?
- -Soy yo…- contestó una anciana nuit
- -Prométeme que acogerás a … mis hijos en vuestra familia y que los protegerás …
- -No te preocupes buena leona Mara. Quedaran bajo mi protección y todos los demás miembros… les respetaran
- -¡¡¡ Pero nosotros queremos vivir contigo ..mamá…!!!- replicaron los tres a la vez …
- -Hemos sido muy felices pero vosotros debéis seguir vuestro propio destino y yo… cumpliré con mi promesa. Vuestra nueva familia os lo explicará
- Y acto seguido, la buena leona se tumbó en el suelo o permitió que sus hijos mamaran por última vez de sus pechos, lo que provocó que todas las grandes se ahogaran en un común llanto al ver aquella escena, ni en sueños imaginable. Mara también lloraba al sentir que era la última vez que se sentiría madre de verdad. Cuando acabaron de hartarse, los besó y acarició y abandonó en silencio la manada no sin antes, todas las madres nuit, se postraran estiradas en el suelo, brindándole a Mara el mayor respeto que un animal le brinda a otro y que cuyo recuerdo sería transmitido de generación en generación.
- Sin mirar hacia atrás, Mara se fue alejando de la manada, mientras sus cachorros, rodeados de su nueva familia la veía, entristecidos alejarse. Algún día comprenderían que en un corto espacio de sus vidas, también fueron hijos de una maravillosa LEONA.
- Abatida y cansada, llegó al atardecer a su manada
- -¿ De dónde vienes Mara…? Le preguntó el nuevo Rey
- - De enterrar un dulce sueño …
- -¿ Y eso que significa …?
- -¡¡¡ Eres muy joven para entenderlo …
- -Bah…¡¡¡ tonterías de una vieja leona. Mañana, a cada una de vosotras … las haré … nuevas madres y esta manada… pronto tendrá nuevos cachorros…¡¡¡ mis hijos…!!!, pero ahora os ordeno que marchéis de caza y me traigáis un gran y gordo nuit para alimentarme bien…. Poneros en marcha ya….
- Mara y las demás leonas obedecieron alejándose del malvado Rey Melena Negra y cuando ya le habían perdido de vista, Mara les contó lo que le había sucedido con las crías de nuit
- -¡¡¡ Es una verdadera locura… lo que nos has contado….!!!- ¿Ya os habéis olvidado de cómo ese malvado asesino mató a Simba y a vuestros hijos….?
- -¡¡¡ Pero eso es … la Ley de nuestra raza y siempre será así …?
- ¡¡¡ Pues alguien debe cambiar esa Ley … y esa seré yo…. No debéis olvidar que aunque vieja, sigo siendo vuestra Reina
- -¡¡¡ Mara … ¿ que significan tus palabras …?
- -No os lo diré por si alguna me traiciona pero recordar siempre todo lo que os he dicho sobre los nuit y ahora os diré mi última voluntad … `porque…. mañana … nacerá un nuevo día… para todas vosotras …
- -¡¡¡ Aún tenemos que cazar al nuit
- -¡¡¡ Hoy no cazaremos…!!! Dijo Mara- le diremos que no encontramos su manada y como no querrá enfadarse con nosotras… pronto se dormirá.
- Cuando llegaron al lado del Melenas Negra, este observó que no traían ninguna presa
- -¡¡¡ ¿ Y donde esta mi comida…?
- -Rey, tu nos mandaste traer un nuit y no vimos su manada y como nada nos dijiste de otro animal… te hemos obedecido.
- Eso le hizo sentir a Melenas Negras, que ya empezaban a obedecerle y no era el momento de discutir con ellas, porque así, el día siguiente…. estarían más cariñosas
- - Esta bien … ahora… descansar… que mañana cuando salga el nuevo Sol… será un maravilloso día
- Un pensamiento se repitió en la mente de Mara …
- -¡¡¡ Tú …mañana … no verás nacer el nuevo Sol …!!! .
- Y toda la manada, pronto se quedó dormida…. Bueno… todas menos Mara que observaba como el malvado Rey, se había desplazado a dormir bajo el Árbol Sagrado.
- Cuando el Sol, comenzó a brillar, en la Sabana, las leonas fueron despertando pero pronto observaron la tragedia que había sucedido al pie del Árbol Sagrado y rápidas se dirigieron allí y allí… al lado de aquel centenario árbol yacían los cuerpos de Mara y el de Melenas Negras. Ella aún permanecía con sus dientes enterrados en la garganta del león, del cual solo un minúsculo hilo de carne, no le separaba de su cuerpo. Pero este, aún conservaba entre sus garras las venas que de un mortal zarpazo le había dado en la garganta a la buena Mara. Sus dos cuerpos, estaban empapados en un mar de sangre y comprendieron lo que había sucedido aquella trágica noche y también ahora entendían lo que significaban las palabras de Mara “ mañana tendréis un nuevo día…”.
- Enterraron el cuerpo de Melenas Negras en el fondo del Valle, pero el cuerpo de Mara fue transportado con todo respeto al fondo de la cueva donde había criado a sus cachorros y sus nuevos hijos. Allí descansaría eternamente en paz y aquel lugar, sería un nuevo rincón Sagrado para todos los animales de la Sabana
- Y así se hizo. Dicen que a los pocos días llegó un joven y rubio león al que aceptaron como nuevo Rey de la gran Manada y fechas posteriores, nuevos cachorros hicieron más grande y feliz a la manada, pero generación tras generación, fue contada aquella historia y todos los leones no se dormían sin antes presentarle sus respetos frente a la cueva… donde ahora… Mara descansaba en paz, pero curiosamente, los leones, también observaron que cada vez que pasaba por allí la manada de nuit, todos se postraban tumbados frente a la puerta de aquella Sagrada cueva… como símbolo de honor y respeto hacía aquella valiente hembra de león llamada…. MARA.
No hay comentarios:
Publicar un comentario